Na początku września przy jednym z rond przy ul. Wyszyńskiego w Gorzowie
- niespełna rok pod gruntownej przebudowie - zapadł się chodnik.
Wykonawca prac naprawił usterkę na własny koszt. Teraz miasto, za 95
tys. zł, musi przebudować chodnik przy rondzie.
Na środowej sesji radni podjęli decyzję o przeznaczeniu pieniędzy na
dodatkowe prace na ul. Wyszyńskiego, której 16-miesięczny remont
(kosztował blisko 26 mln zł!) zakończył się kilka dni przed
ubiegłorocznymi wyborami samorządowymi. Urzędujący prezydent Tadeusz
Jędrzejczak kipiał z dumy, że może otworzyć jakąś inwestycję i biegał z
nożyczkami. Teraz pewnie nie jest mu do śmiechu.
We
wrześniu nad Gorzowem przeszła potężna nawałnica. Nie przetrzymał jej
chodnik przy rondzie na skrzyżowaniu ulic Wyszyńskiego i Górczyńskiej.
Magistrat przez kilka dni przepychał się z wykonawcą (firmą
Polimex-Mostostal), kto powinien zapłacić za naprawę zniszczonego
trotuaru. - Ostatecznie w ramach gwarancji prace wykonał i zapłacił za
nie wykonawca remontu. Kosztowały 4 tys. zł - mówi Anna Zaleska,
rzecznik gorzowskiego magistratu.
Dlaczego chodnik się zapadł, ustalił specjalny zespół złożony z
przedstawicieli wykonawcy, inżyniera kontraktu i urzędników magistratu. -
Przyczyną obsunięcia się skarpy było spiętrzenie i przelanie się wody
przez krawężnik i chodnik, która po gwałtownych opadach deszczu spływała
wzdłuż ulicy Górczyńskiej - tłumaczy Zaleska i cytuje stanowisko
ekspertów: - Gdyby do podobnej sytuacji doszło po kilku latach, po
solidnym rozrośnięciu i zakorzenieniu się trawy, nawet taka nawałnica
nie wyrządziłaby takich szkód.
Jak ustaliliśmy we
wrześniu, już w czasie remontu wykonawca zalecił miastu poprawki przy
chodniku na rondzie. Wykonawca zgłaszał uwagi do wielu punktów projektu,
w tym także w sprawie tego ronda. - Inwestor, czyli miasto, nas nie
posłuchał, a szkoda - mówił nam Edward Kurpiel, który w czasie remontu
pełnił funkcję kierownika kontraktu.
Kierownik Kurpiel
sugerował na łamach "Gazety": - Można rozkopać ul. Górczyńską od
Castoramy i wstawić nową rurę, ale to bardzo kosztowna opcja. Taniej
będzie wzmocnić pokrycie skarpy i obniżyć krawężniki na rondzie, aby
przy tak wielkich ulewach woda się tam nie zatrzymywała, tylko płynęła
po powierzchni skarpy do rzeki.
Miasto wysłuchało jego
rad i przychyla się do wersji tańszej. - Krawężnik zostanie obniżony o 5
cm. Skarpa zostanie zabezpieczona koszami z kamienia [gabionami -
red.], co pozwoli w sposób kontrolowany przejąć nadmiar wody deszczowej.
Prace będą kosztowały 95 tys. zł - informuje rzecznik magistratu.

0 komentarze:
Prześlij komentarz